Poszukiwanie sensu życia jest jednym z najstarszych i najdonioślejszych, ale i najbardziej frustrujących zajęć ludzkości. Porażki w tym poszukiwaniu stanowią nie tylko przejaw dzisiejszych kryzysów kulturowych i cywilizacyjnych, lecz należą także do głównych ich powodów. Dzisiejsza sztuka i literatura niejako żywi się nimi. Kiedyś analizując dzieło literackie, należało odpowiedzieć na pytanie: "CO AUTOR CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ"; dziś nawet najwięksi autorzy poszukują jedynie nowych środków wyrażenia beznadziejności życia.
Michał Heller


Kiedy czytam, zawsze mam wrażenie, jakbym jadła. Natomiast potrzeba czytania jest jak nieznośny wilczy głód.

Susan Sontag


Literatura to próba zapisania na jakiś twardy dysk tego, co masz na pulpicie.
Agnieszka Wolny-Hamkało

wtorek, 7 sierpnia 2012

Wentyl bezpieczeństwa

 Alfred Kubin, Po tamtej stronie, przekład A. M. Linke, posłowie P. Huelle, Kraków 2008


I wtedy pojąłem: świat to jest siła wyobraźni. Wyobraźnia - i siła. Wszędzie dokąd szedłem, cokolwiek robiłem, starałem się wzmocnić swoje radości i cierpienia, a potajemnie śmiałem się z obu tych stanów. Bo teraz wiedziałem już przecież na pewno, że ruch wahadłowy w obie strony oznacza równowagę. (128)






Nie odważyłabym się sięgnąć po Kubina właśnie  t e r a z, gdyby nie informacja, że Krystian Lupa przymierza się do adaptacji powieści na deskach teatru. Najpierw miał to być Teatr Stary w Krakowie (w którym spektakl oparty na onirycznej prozie Kubina można było zobaczyć w roku 1985), ostatecznie Miasto Snu zobaczymy na deskach TR Warszawa. 
Zajrzałam na półkę. Stoi. Nęci. Czeka. 
Wzięłam do ręki.
Zadrżałam.
Wsiąkłam.




Pierwszy raz czytałam Po tamtej stronie tuż po obronie mojego doktoratu, który w całości traktował o zjawisku transgresji - granicznych stanach umysłu i świadomości.
Cieszyłam się, że nie miałam dostępu do tekstu wcześniej.
To porażający tekst.
Z każdą kolejną lekturą coraz bardziej porażający.

Fabuła jest bardzo prosta.
Oto słynny rysownik zostaje zaproszony, przez umyślnego swego przyjaciela ze szkolnych lat, do założonego przezeń Państwa Snu. Rezygnuje z planowanej z żoną wyprawy do Egiptu i Indii, reorganizuje swoje życie w sposób zalecony przez umyślnego i rusza w, z góry opłaconą, podróż do niesamowitej krainy. Osiedla się, zakorzenia i ... życie się toczy. Aż do chwili, gdy wszystko zaczyna się sypać a Państwo Snu pikuje ku zagładzie. 
Fabuła jest bardzo prosta - to jedyny prosty element konstrukcyjny powieści Kubina.
O prawach rządzących Państwem Snu nie mogę powiedzieć Wam wiele; m u s i c i e wgryźć się w nie sami, żeby ocenić czy  d a c i e  r a d ę brnąć dalej przez tekst. 
No, może tylko tyle:

Tutaj twory wyobraźni były po prostu rzeczywistością. Dziwne tylko, że podobne wyobrażenia pojawiały się w wielu głowach naraz. Ludzie gwałtownie poddawali się własnym sugestiom. (59)

Bez względu na to czy odczytywać powieść Kubina jako wewnętrzną podróż do granic poznania (jak sugeruje w świetnym posłowiu Paweł Huelle), czy  j a k k o l w i e k inaczej, jest to dzieło zniewalające. Nagromadzenie symboli, alegorii, metafor i interkulturowych odniesień wymaga lektury powolnej, skupionej i bardzo uważnej. Poza kontekstami oczywistymi (np. plagi biblijne) pojawiają się tez konteksty, domniemuję, bardzo intymne - osobiste, wynikające ze schizofrenicznych epizodów, jakie nękały Kubina.
Co i z czym mu się kojarzyło?
Co i dlaczego wyzwalało te skojarzenia?
Co  c z u ł, kiedy transponował swoje wizje w postać literackiego tekstu tak wysokiej próby...?

Rzadko bywa, żeby artysta był naprawdę złym człowiekiem: tu i ówdzie drobna podłostka - i tyle. Doznania nasze nie pozostawiają czasu na łotrostwa w wielkim stylu. Odsłaniamy duszę w swoich pracach tak, że każdy może niechybnie się przekonać, jakim łajdakiem mógłby w sprzyjających okolicznościach zostać dany artysta. Sztuka - to wentyl bezpieczeństwa. (82)

Odważcie się wybrać z alter ego Alfreda Kubina do Państwa Snu.
Możliwe, że będzie to podróż Waszego życia.
A takie podróże nigdy nie są łatwe...


A. Kubin, L'Epourante

Może też odkryjecie tę banalną i trudną prawdę, niezależną od stanu umysłu, będącą doświadczeniem wszystkich, którzy na co dzień grają niezliczone
r o l e  społeczne:

Ku swemu przerażeniu bowiem wykryłem, iż moje "ja" składa się z niezliczonych "ja", z których zawsze jedno za drugim czatuje w pogotowiu. Każde następne wydawało mi się znaczniejsze i bardzie zamknięte. Ostatnie, uchodząc w cień, wymykały się memu zrozumieniu. Każde z tych "ja" miało własne poglądy. (129)

Odważycie się?
Alfred Kubin

1 komentarz:

  1. Ja się nie odważę, to raczej nie na moje nerwy... może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Pokrytykowałbyś trochę...:) Zapraszam

AddThis