[…] emocje są jak diody, które w wyniku uczestnictwa w uporządkowanym regułami i normami układzie społecznym zapalają się nieustannie i informują osobę o jej zakresie przystosowania do tego, co społeczne, i co należy zrobić, jeżeli zakres ten nie jest społecznie satysfakcjonujący, o czym donosi nieustanne monitorowanie siebie. [40]
Problem
w tym, że niektórzy owych diod w ogóle nie dostrzegają, ba, nie wierzą w
ich istnienie; inni zaś nie potrafią się w ogóle poruszać w świecie
relacji interpersonalnych, jeśli nie mają latarki czołówki w takie diody
zaopatrzonej i oświetlającej każdy ich krok.
Jedni i drudzy nieustannie wpadają w tarapaty, ale spróbujcie im
powiedzieć, że u ich źródeł leży nieumiejętność odczytywania i nazywania
emocji własnych i cudzych – wyśmieją was. Emocje? Bzdura!
Nie dziwcie się im. Nawet badacze parający się naukami społecznymi jeszcze całkiem niedawno zostawiali wiedzę o emocjach swoim kolegom biologom i ewolucjonistom, wychodząc z założenia, że emocje to pewien rodzaj atawizmu, który ułatwia dobór naturalny i przystosowanie do środowiska, człowiek zaś jest z definicji istotą racjonalną. I tu się mylili…
Nie dziwcie się im. Nawet badacze parający się naukami społecznymi jeszcze całkiem niedawno zostawiali wiedzę o emocjach swoim kolegom biologom i ewolucjonistom, wychodząc z założenia, że emocje to pewien rodzaj atawizmu, który ułatwia dobór naturalny i przystosowanie do środowiska, człowiek zaś jest z definicji istotą racjonalną. I tu się mylili…

Dawno nie czytałam książki, której autorka tak płynnie i przekonująco
porusza się po kilku dziedzinach nauk społecznych (socjologia,
psychologia, pedagogika) oraz wpisuje systematyzowaną wiedzę w kontekst
medyczny, historyczny a nawet literacki. Ta godna najwyższego uznania
narracyjna wirtuozeria daje porywający efekt: oto świat emocji jawi się
czytelnikowi w całym swym skomplikowaniu, ale jednocześnie zyskuje
czytelną i spójną wykładnię. A jest tym bardziej pasjonująco, że autorka
za główny temat swej książki obrała emocję wszechobecną, silną i często
nieuświadamianą, ale mającą kluczowy wpływ na nasze relacje z ludźmi –
wstyd.
