Podjęłam tak niewiele trafnych decyzji, a większość z nich z niewłaściwych powodów. [1949/46]
Kiedy to pisze ma 16 lat. Ale już wie. Od tej pory już zawsze będzie wiedziała, że im bardziej człowiekowi zależy na podjęciu trafnej decyzji, tym bardziej nic z tego nie wyjdzie. Że jedyna broń niewolników własnego umysłu, to podstępy. Napisze później:
Mój własny umysł mi się wymyka. Muszę zachodzić go od tyłu, zaskakiwać w pół słowa. [1958/235]
Czytając pierwszy tom Dzienników oddycham z ulgą: ludzie, którzy nigdy nie byli dziećmi, nie mieli w sobie przyzwolenia na ten koszmarny stan zależności, przez dorosłych nazywany - nie wiedzieć czemu - stanem błogim i beztroskim, istnieją. Susan Sontag nigdy nie była dzieckiem, a prowadzone latami Dzienniki zdają się pełnić rolę wentyla bezpieczeństwa: kiedy trwa się w rozmaitych społecznych uwikłaniach, cóż więcej można, cóż... Tylko pisać i samemu siebie utwierdzać w przekonaniu, że się jest i się staje tym, kim chce się stać.
Mając lat 29 Susan zanotuje:
Czekam, aż David dorośnie, tak jak czekałam, aż sama skończę szkołę i dorosnę. Tylko że to moje życie przeminie! [1962/363]