Jan Antoni Homa, Altowiolista, Warszawa 2009
Wiem: seks, czekolada... ale dla mnie wciąż nie ma rozpusty większej, niż myślenie i większej przyjemności, niż czytanie.
Ostatnimi czasy przemierzam, zwiedzam i siedzę.
Snuję się po Krakowicach z Bartoszem Czarnoleskim i psem Estonem. Próbujemy rozwiązać zagadkę niezwykłej batuty - klucza. Jeszcze nie wiem, co klucz ów otwiera, ale wcale mi się nie spieszy... Powieść Homy pełna jest muzycznych i muzykologicznych dygresji, przez które przedzieram się powoli, bo jako laik, chcę się jak najwięcej dowiedzieć. Bo to ciekawe. Bo przyjemnie tak dostać książkę dwa w jednym: kryminał z ambicjami popularnonaukowymi niemal. Pisany płynną, giętką frazą; piękną polszczyzną pełną kontekstów i skojarzeń; polszczyzną prostą, ale finezyjną.